Bieganie w kołowrotku…

Monika_proSpecjalnie dla nas pisze Monika Piasecka,
terapeutka TSR (Terapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach), trener pracy z ciałem, arteterapeuta, zawodniczka JacekBiega Running Team, właścicielka Wytwórni Dopaminy (http://www.wytworniadopaminy.pl/)

Od lat obserwuję ludzi pracując z nimi, czy też wspólnie trenując. I często nasuwa mi się pytanie: dlaczego tak wielu osobom ciężko przychodzi ODPUSZCZENIE SOBIE, dlaczego nie potrafią zatrzymać się, chociaż na chwilę? Czego się boją, obawiają? Czy tego, że będzie to odebrane, jako poddanie się? Czy też, że zobaczą, odkryją coś, czego istnienia się domyślają, ale nie chcą temu dość do głosu?

1474436_774148959265457_983392138_nZatrzymaj, się odpuść sobie na chwilę…

Zwolnij, odpuść nie oznacza zasiądź na kanapie, jedz ciastka i oglądaj seriale. Odpuszczenie sobie na chwilę, to próba poczucia potrzeb ciała, swojego wnętrza, moment na przyjrzenie się temu, do czego tak usilnie dążysz. Czy twój cel wynika z twojej wewnętrznej potrzeby, czy jest też kolejną próbą udowodnienia czegoś sobie, otoczeniu lub co gorsza metodą zagłuszenia jakiś niezaspokojonych potrzeb.

Model: planowanie i działanie. Często jeden cel nie został jeszcze osiągnięty, a myślami jesteś już przy kolejnym, albo nawet kilku następnych. Biegniesz przez życie nie tylko dosłownie, ale też w przenośni wciąż będąc w pędzie, wirze zadań, działań. Boisz się, że jeśli się zatrzymasz to może to zostać odebrane, jako poddanie się, albo może obawiasz się, że wtedy zobaczysz, odkryjesz coś, czego istnienia się domyślasz, ale w głębi nie chcesz pozwolić temu dość do głosu.

ZATRZYMAJ SIĘODPUSZCZENIE SOBIE nie jest równe z poddaniem. To zaniechanie na chwilę działania, zrobienie pewnego rodzaju „STOP KLATKI”, w tym, co robisz, do czego dążysz, o co walczysz.

Ale, po co, jaki jest tego sens?

Będąc w pędzie niewiele zauważysz, jesteś wtedy w pewnego rodzaju transie. Często tak bardzo jesteś skoncentrowany na celu, że tracisz rozeznanie o tym, co w koło ciebie. Zatrzymanie się, odpuszczenie sobie na jakiś czas pozwoli ci na zmianę perspektywy, zauważenie sygnałów dochodzących do ciebie z wszystkich stron. Ale też tych z własnego wnętrza. Z ciała. Gnając na oślep za celem, nie widzisz, że może po drodze gdzieś tam dawno zgubiłeś swoją pierwotną motywację, zapomniałeś, po co tak naprawdę to robisz.

Co daje odpuszczenie sobie?

Luz wewnętrzny, spokój, równowagę. Zaakceptowanie możliwości ewentualnej porażki, nową ocenę celu, własnych możliwości, zauważenie potrzeb ciała. Odpuszczenie spuszcza ciśnienie, że „musisz”. Jest to moment na zastanowienie się czy to, do czego dążysz, jest tym czego tak naprawdę chcesz, czy też w jakiś sposób zostało ci to narzucone, albo też może robisz to by coś komuś lub sobie udowodnić, połechtać swoją próżność, nakarmić ego. Odpuszczając sobie uczysz się elastyczności, otwierasz się na nowe możliwości, widzisz inne sposoby działania. I dopiero odpuszczając sobie możesz poczuć swoje ciało jego potrzeby, sygnały, jakie ci wysyła.

Dobrze, to tyle na temat odpuszczania w życiu. A jak to się ma do sportu, treningów? Po co ci zwolnienie, zatrzymanie w twoim planie treningowym?

To jak funkcjonujesz, na co dzień, jak podchodzisz do swojego życia i jak w nim jak działasz przekłada się na twoje treningi i podejście do nich.

Jeśli nie potrafisz odpuścić sobie, zatrzymać się w pewnym monecie ciało, zacznie ci wysyłać sygnały. Najpierw będą one małe, ciche, niemal niezauważalne. Gdy nie zareagujesz na nie to zaczną narastać. Ciągłe zmęczenie, rozdrażnienie, kontuzje, problem ze snem, brak apetytu lub jego napady. Gdy pozostaniesz głuchy na sygnały z ciała i nadal będziesz słuchał głównie własnego ego, to możesz być pewien, że ciało zacznie się stawać coraz głośniejsze. Aż w końcu, zatrzyma cię tak, że nie ruszysz się z miejsca. Tu pewnie pojawi się w tobie bunt, strach, że zatrzymując się coś stracisz. Będziesz tak myślał, jeśli wciąż pozostaniesz w tych samych schematach myślenia o sobie i swoim ciele. Lepiej potraktuj ten czas jak pewnego rodzaju dar, wykorzystaj ten czas. Przyjrzyj się sobie, temu, co cię doprowadziło do tego miejsca, jakie błędy popełniłeś, co mógłbyś zmienić w przyszłości. A przede wszystkim pozwól ciału odpocząć.

A najlepiej dla ciebie i twojego ciała będzie, jeśli zatrzymasz się dużo wcześniej. Można nawet zanim pojawią się pierwsze symptomy. Wykorzystasz czas przed ważnym startem na zwolnienie. Sprezentujesz sobie czas na regenerację. I nie będzie to czas stracony, bo możesz go przecież wykorzystać na to, na co zwykle nie masz czasu, a co daje ci dużą przyjemność. Będzie to również odpoczynek dla twojego umysłu. W ten sposób wygrasz świeżość ciała, umysłu, złapiesz dystans i zyskasz głęboki luz także w umyśle. A może nawet dowiesz się o sobie coś nowego i odkryjesz nowe możliwości.

Bądź świadomym sportowcem, nie chomikiem w kołowrotku:)

 

 

Komentowanie jest wyłączone