Wylądowaliśmy rano w Neapolu…

…W pokojach byliśmy już po 12-nastej dlatego też zdecydowaliśmy o rozpoczęciu treningu o godz. 13:00 tak by zdążyć jeszcze przed zmrokiem z jego zakończeniem. W planie mieliśmy około 1,5 godz. biegania…

…Chcieliśmy zobaczyć jak wyglądają tutejsze góry i jak szybko będziemy się w nich przemieszczać – potrzebowaliśmy rekonesansu – w zasadzie po pierwszych kilometrach wiedzieliśmy, że nie możemy liczyć na oznaczenia szlaków, dlatego też po znalezieniu  drogi z tendencją w górę rozpoczęliśmy wspinaczkę…

 

 

Pamiętam Pana, który krytycznie spojrzał na nasze buty i powiedział żebyśmy nie szli w góry bo tam jest śnieg. Skojarzył mi się z zeszłorocznym obozem i dziewczynką która schodziła z Nosala i ostrzegła nas, że „tam jest strasznie” – wspomina Bartek Jachymek

 

 

 

Śnieg zaczął się od 1200 metrów n.p.m. …  dość mocno spowolnił nasze przemieszczanie się … nie było go może specjalnie dużo ale jego niestabilność mocno wchodziła w nogi 🙂

 

 

 

„Wiedziałam, że grupa jest mocna, ale nie ukrywam, że pierwszego dnia musiałam nieźle się starać, żeby za wszystkimi nadążyć 😉 W związku z moją dyspozycją „zamykałam” grupę… mniej więcej od 10-tego kilometra wycieczki (w mojej ocenie najwyższego punktu trasy, gdzie wszyscy schowali się pod daszkiem), co jakiś czas spoglądałam na nawigację, czy aby na pewno „przód” prowadzi nas w stronę hotelu 😉 ” – Sylwia Bondara

 

 

 

Coraz bardziej zmęczeni przebijaliśmy się przez przełęcz z której zbiegliśmy w kierunku hotelu …

 

 

Były chwile na wspólne zdjęcie 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po tym treningu już wiedzieliśmy, że góry są wymagające choć na takie nie wyglądają 🙂 24 km i prawie 1000 m przewyższenia było tego potwierdzeniem

http://www.mikspec.pl/myroute/default/readroute/153327/7/10

Dzień 2 – 07.02.2017