Nasz klubowicz Eduardo, na co dzień mieszkający w Krakowie opowiada jak w swoim rodzinnym mieście zawalczył o piękną życiówkę na dość trudnej, ale ładnej trasie:

„Dwa tygodnie temu poleciałem z kolegą do Andaluzji na Media Maratón de la Bahía. Bieg zaczyna się w moim rodzinnym mieście (Cádiz) i kończy się z drugiej strony zatoki Kadyksu w miejscowości San Fernando. Z samego biegu jestem bardzo zadowolony 😉Warunki pogodowe zmieniły bieg na bieg taktyczny. Rozegrałem to dość mądrze, bo wiało niesamowicie, jak tylko tam bywa (35-45km/h). Ulewa na szczęście dopiero po biegu już po południu. W połowie biegu mieliśmy biec drogą między Cádizem a San Fernando. Nie ma tam jak się chować przed wiatrem, więc trzeba było biec z grupą. Zajmowałem wtedy chyba 20.-25. miejsce. Oszczędzałem siły na drugą połówkę i wyskoczyłem z grupy z jeszcze jednym chłopakiem jak zbliżaliśmy się do San Fernando. „Zbierałem trupy” i walczyłem do końca o każde miejsce wyprzedzając sprintem jeszcze jednego biegacza na ostatniej prostej. Ostatecznie zająłem 14. miejsce i ku mojemu zdziwieniu wybiegłem nową życiówkę 1h18’56”. Mój starszy brat dobiegł na 52. pozycji z życiówką 1h24’00”, a mój kolega z Francji również zaliczył udany bieg. Polecam na przyszłość, tylko organizacja słabiutka jak na 31. edycję i ogólnie mało info na necie, bo bieg ma naprawdę potencjał. Ale to hiszpańska organizacja, więc nie ma co liczyć na cuda w przyszłości 😉

Komentowanie jest wyłączone